Tłumaczenia- trudne „działki” językowe…

Kiedy myślę o tłumaczeniach, na myśl nasuwają mi się liczne konferencje na których bywałam, a które (z uwagi na zapraszanych gości) angażowały tłumaczy językowych. Jednym z najbardziej mi znanych rodzajów tłumaczeń są tak zwane tłumaczenia symultaniczne.

tlumaczenia2To nic innego jak translacja odbywająca się jednocześnie z wystąpieniem, czyli ma wtedy miejsce przekład równoczesny. Lektorzy są zamknięci w dźwiękoszczelnej, przeźroczystej kabinie (widzą prelegenta), do której dociera materiał źródłowy. Następnie jest on na bieżąco tłumaczony na język docelowy i podawany słuchaczom przez udostępnione im urządzenie ze słuchawkami.

Tłumaczenia kabinoweto jednocześnie inna nazwa tłumaczeń symultanicznych. Chodzi oczywiście o sposób oraz warunki, w których odbywa się translacja językowa. Bardzo często biuro tłumaczeń Gemra tej formy tłumaczeń używa się przy obsłudze międzynarodowych konferencji czy seminariów.

Kiedy myślę głębiej na temat specyfiki pracy tłumacza w takim charakterze, dociera do mnie, jak trudna jestto praca. Poza perfekcyjną znajomością języka, tłumaczenia ustne muszą angażować kilka umiejętności równocześnie. Procesy te zawierają więc jednoczesne: słuchanie przekazu, rozumienie go (niemal błyskawiczne), proces tłumaczenia w głowie (na bieżąco) oraz odtworzenie informacji w języku docelowym i podanie jej odbiorcy. To szalenie trudne, zważywszy na fakt, iż poza wiedzą językową liczy się również pewna wiedza specjalistyczna z zakresu tłumaczonej dziedziny.

Trudno wyobrażać sobie tłumacza np.: na konferencji psychologicznej, któryto nie posiada podstawowego zakresu pojęciowego. Inną trudną kwestią jest fakt, iż tłumacz symultaniczny nie ma możliwości zadania pytania prelegentowi, a więc musi tutaj w stu procentach polegać na swojej pamięci krótkotrwałej i równolegle przetwarzać wystąpienie na język odbiorczy.