Uratowały mnie obozy językowe

Kiedyś z przyjaciółką przyrzekłyśmy sobie, że zwiedzimy cały świat i tak na stopa udałyśmy się do Chorwacji i Hiszpanii. W tym roku postanowiłyśmy zapuścić się nieco dalej. Cały rok szkolny dorabiałyśmy sobie na roznoszeniu ulotek i odkładałyśmy na samolot do Japonii.

Obozy językowe – na coś się przydały

obozy językoweDzięki temu, że dużo wcześniej zabukowałyśmy bilety, udało nam się trafić na naprawdę korzystną cenę. Nie mogłyśmy się doczekać naszej wielkiej przygody. Co prawda rodzice, gdy jeszcze chodziłam do szkoły podstawowej wysyłali mnie na obozy językowe za granicą, gdyż bardzo zależało im na tym, abym znała język angielski, także podróże samolotem, nie były dla mnie jakąś nowością, ale nigdy jeszcze nie byłam za wschodzie. Kontynent ten wydawał mi się całkowicie egzotyczny zupełnie odmienny niż kraje gdzie odbywałam zagraniczne obozy językowe. W końcu nadszedł dzień, kiedy wsiadłyśmy w samolot i ruszyłyśmy. Niestety przekonałyśmy się, że dobrze jest znać nieco kultury gdy jedzie się do obcego kraju. W Japonii przeżyłyśmy najgorszą przygodę. Zwiedzając świątynie nie wiedziałyśmy, że w niektórych kulturach obraźliwe jest wchodzenie do budynków świętych w obuwiu, a zwłaszcza tych, gdzie wstęp turystom jest zabroniony.

Gdy tamtejszy strażnikto zauważył zwyzywał nas i groził, że wezwie policje. Jednak dzięki temu, że znałam dobrze angielski, którego nauczyłam się jeżdżąc na obozy językowe, udało mi się jakoś załagodzić sytuację. Dobrze, że tylko tak sięto skończyło. Ta historia nieco ostudziła naszą chęć podróżowania. Kto wie co by się wydarzyło, gdybyśmy się nie dogadały, ze strażnikiem i rzeczywiście wezwałby on policję.